sobota, 9 lutego 2013

Pies.......

Od małego zawsze w moim życiu był pies, jak nie pies to kot lub chomik... Tutaj niestety nie możemy mieć czworonoga, jak na razie. Ale znalazłam na to sposób. Zaczęliśmy odwiedzać pobliskie Dogs Trust i zabierać jednego z tamtejszych psiaków na spacery z nami - za każdym razem możemy trafić na innego i to nie od nas zależy, który z nami pójdzie. 
Ale nie o tym chciałam pisać. Dziś widzieliśmy jak jeden psiak trafia do swoich nowych opiekunów. To było starsze małżeństwo. Z początku myślałam, że może zabierają psiaka na spacer, ale nie Pani mi powiedziała, że adoptują jednego, podeszła i pokazała zdjęcie szczęśliwca, a raczej szczęściary. Porozmawialiśmy z nią jeszcze chwilę. A potem wszedł opiekun z suczką i ten moment, gdy Pani witała się z nią, oczy tej kobiety pełne radości, że teraz będzie ktoś jeszcze w ich życiu... Dziewczyny, rozczuliłam się jak nic. Momentalnie łzy stanęły mi w oczach i jedna popłynęła po policzku... I najdziwniejsze jest to, że nie wiem dlaczego? Powinnam się cieszyć z takiego widoku, a ja musiałam się odwrócić do nich tyłem aby się nie rozryczeć. Mam nadzieję, że suczka zostanie na zawsze w ich domu. 

Miłego weekendu.



Ps. A to piesek, którego mieliśmy dziś na spacerze.


wtorek, 5 lutego 2013

Weekendowo...




Pies nie nasz, wypożyczony, a szkoda. Tak nam minął weekend, szkoda tylko, że pogoda znów się zepsuła...

A Wy jak tam z pogodą, bo nas niestety nie rozpieszcza...


piątek, 4 stycznia 2013

Projekt

Tak jak zapewne wielu ludzi, którzy są na Wyspach, tak i my nie wiemy jak długo będziemy tutaj, w tym miasteczku, w tym kraju... Więc jeździmy, zwiedzamy, pstrykamy i kupujemy pamiątki, tak jak inni :) Niestety tych naszych pamiątek jest już tyle, że zaczęły nam się wysypywać.Zaczęliśmy więc myśleć co by tutaj z tymi naszymi skarbami zrobić. Najpierw był pomysł ze skrzynią, do której moglibyśmy schować nasze wszystkie pamiątki, ale niestety żadnej odpowiedniej nie znaleźliśmy, a jak już coś było to cena nie zachęcała. Pewnego dnia wpadliśmy na pomysł: KSIĘGA. Duża i gruba, aby wszystko to co mamy i to co jeszcze będziemy mieć się zmieściło. Kupiliśmy bloki (3 w formacie A3), nici, klej (dużo kleju), zniszczyliśmy ściereczkę kuchenną do naczyń, w B&Q wzięliśmy próbki tapet, oczywiście za pozwoleniem uprzejmego Pana, który tam w tym czasie pracował i zaczęliśmy działać. Działań naszych było dużo, bardzo dużo. W sumie zajęło nam to około tygodnia, od jednego weekendu do następnego weekendu, bo kleju było dużo, więc musiał on długo schnąć. Dzień po dniu coś kleiliśmy, a później przyszedł czas na podziwianie efektów i wklejanie naszych pamiątek. A oto co nam wyszło.


 Pierwszy etap: przygotowanie kartek do szycia.



 A to już efekty naszej pracy.



 Grzbiet naszej Księgi





 A oto okładka od środka



A oto co w środku, może nie jest pięknie, ale znajdują się tam nasze wszystkie pamiątki. Nawet monety z Bristolu maja swoją własną małą kopertę.






A skrzynię i tak będziemy mieć pewnego dnia :)

wtorek, 1 stycznia 2013

Noworoczny spacer

Mam nadzieję, że miło spędziliście Sylwestra. U nas w miasteczku o 24 przygotowano fajerwerki, niestety nie były one takie jak w Londynie, 3 minuty i po wszystkim, ale zawsze to  coś. A dziś, aby nie marnować pięknej pogody, w końcu wyszło słońce, pojechaliśmy po raz drugi na Heddon Valley. Nie spodziewaliśmy się, że tak dużo ludzi tam będzie. Poprzednim razem było mnóstwo miejsc do parkowania, a dziś jakimś cudem udało się znaleźć miejsce. Tym razem wybraliśmy inny szlak. Było warto :)



Herbatka musi być !





poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nowy 2013 Rok


Za kilka chwil rozpoczniemy kolejny rok, dlatego też poprzez mojego bloga chcę Wam wszystkim życzyć mnóstwo słońca, mniej deszczowych dni, codziennego uśmiechu na twarzy, mnóstwa nowych możliwości, dużo miłości od bliskich, a tym, którzy nadal szukają drugiej połówki, aby w tym 2013 roku znaleźli miłość na całe życie.Spełnienia marzeń tych małych i tych wielkich :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Woolacombe









Nasz spacer został przerwany przez deszcz i nie dotarliśmy do naszego celu... Pozdrawiam Was ciepło.

sobota, 8 grudnia 2012

Heddon Valley

Mi dwa razy nie trzeba powtarzać :) Jestem jak małe dziecko, które cieszy się z każdego promyczka słońca, które patrzy na otaczający świat i mówi, jakie to jest wielkie i piękne, szczególnie w takie dni jak dziś. Więc gdy mój Dawid obudził mnie z nowiną, że jest piękne czyste niebo i pytając mnie czy jedziemy gdzieś, odpowiedziałam szybko TAK :) Tylko teraz gdzie? Tu byliśmy, tam też, nad morze to może jutro, Arlington to nie, byliśmy tam ostatnio dwa dni, a poza tym ja potrzebuję słońca, póki jest. Dawid w końcu wymyślił: Heddon Valley, tam nie byliśmy, w miarę blisko, wszystkiego po trochu, morze, strumyk, przestrzeń i las. Postanowione, tylko ubrać się ciepło i w drogę.
A oto relacja, miłego oglądania. Niestety nasz aparat już zaczyna szwankować i nie oddaje tych kolorów i światła co trzeba.










Miłego weekendu.